(1.2) Wieczorem, po siekierezadzie na zrębie i po siekierezadzie w szopie, gdzie porąbałem resztę kloców, stałem przy piecu w izdebce Babci Oleńki i przetapiałem na patelni smalec ten, co go wczoraj zakupiłem w sklepie.
Z oddali, od zrębu, słychać było siekierezadę, stukanie, pukanie, piłowanie, zgrzytanie pilników o stal i tak dalej.